Polski adwokat w Niemczech

Andrzej Żurawski        01 maja 2015        2 komentarze

Jakiś czas temu rozmawiałem ze znajomym adwokatem – pracującym w dużej, renomowanej kancelarii, jako polski adwokat w Niemczech.

Problem dotyczył dość złożonego pisma procesowego, w dużej sprawie gospodarczej o znacznej wartości przedmiotu sporu. Klient dostał konkretny termin na jego złożenie. Co prawda nie był krótki ale i tak kilka tygodni na przygotowania w tej sprawie to nie był nadmiar czasu. Jako, że koniecznym było przeprowadzenie spotkania z klientem w Polsce naciskałem kolegę adwokata z Niemiec aby zorganizować spotkanie jak najszybciej dopasowując jego przyjazd do wyznaczonego terminu – wielkie było moje zdziwienie, gdy usłyszałem: „Planuję być w Polsce za miesiąc – ale wyślę fax do sądu, że konieczne jest spotkanie w Polsce i żeby wydłużyli termin na złożenie pisma”.

Niestety, po spotkaniu okazało się, że konieczne jest zgromadzenie dodatkowych dokumentów. „No, tym razem będzie już gorąco” pomyślałem. Nic bardziej mylnego, do sądu została wysłana z kancelarii niemieckiej kolejna prośba o przedłużenie terminu a następczo wykonany telefon konkretyzujący termin, kiedy pismo będzie gotowe i zostanie złożone. Przyznam się szczerze, byłem pod wrażeniem.

Kilka dni temu w innej ze spraw prowadzonych wspólnie przeze mnie i wyżej wzmiankowanego  adwokata z Niemiec sąd w jednym z zachodnich landów wyznaczył termin posiedzenia. Gdy o dacie dowiedział się klient oświadczył, że już woli przegrać sprawę niż narazić się żonie i odwołać długo oczekiwany urlop. Co robić? Przekonany, że jednak małżeństwo mojego klienta będzie musiało przejść próbę dzwonię do kolegi z Niemiec – „słuchaj jest taka sprawa…” nie skończyłem jeszcze do końca referować a już zostałem zastrzelony krótkim „no i w czym problem? Wyślemy fax i przełożymy termin. Trzeba tylko sprawdzić, czy klient nie planuje kolejnego urlopu nieco później żeby od razu wskazać, kiedy będzie mógł się pojawić w sądzie”.

Mimo tego że już wielokrotnie  byłem uczestnikiem postępowań prowadzonych przez niemieckie sądy zawsze jestem pod pozytywnym wrażeniem stosunku do podsądnych i ich pełnomocników. Ktoś może powiedzieć, że miałem po prostu szczęście… może, ale mi wydaje się jednak, że to co innego, coś co polski adwokat w Niemczech ma na co dzień i co traktuje jako standard a  czego niestety trochę brakuje w naszych krajowych kuźniach sprawiedliwości.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Adam Knopik | Wypadek samochodowy w Niemczech Maj 1, 2015 o 23:58

Panie Mecenasie to o czym Pan napisał rzeczywiście jest standardem w Niemczech – i aby tylko doprecyzować Pana wpis – przysługuje on wszystkim adwokatom pracującym w Niemczech – a nie tylko polskim 🙂

Oczywiście wszystko ma swoje granice i bezzasadne przesuwanie terminu po to aby tylko odwlec termin może w końcu wyczerpać cierpliwość sądu…

P.S.
Tak na marginesie od dawna przymierzam się do napisania artykułu o potędze tego prostego urządzenia jakim jest FAX i jak wspaniale usprawnia ono współpracę na linii sąd – kancelaria.
Może w końcu wystarczy mi motywacji 🙂

Pozdrawiam serdecznie, A.K.

Odpowiedz

Andrzej Żurawski Maj 2, 2015 o 10:47

Witam. Oczywiście ma Pan rację, to nie kwestia siły przebicia polskich adwokatów w Niemczech a po prostu, jak wynika z moich dotychczasowych doświadczeń – standard w traktowaniu stron postępowania. W każdym razie dla adwokatów z Polski, przywykłych do nieco innych realiów, jest to na pewno szczególnie zaskakujące…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: